Luis García Plaza pozostaje trenerem Sevilli, ale przyszłość projektu wciąż stoi pod znakiem zapytania. Klub zmaga się z niepewnością właścicielską i poważnymi problemami finansowymi.
Matematyczne utrzymanie Sevilli w LaLiga, przypieczętowane mimo porażki z Realem Madryt, uruchomiło automatyczne przedłużenie kontraktu Luisa Garcíi Plazy. Madrycki szkoleniowiec przejął zespół po Matíasie Almeydzie, a jego dalsza praca była uzależniona od utrzymania drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Pierwszy warunek został spełniony, ale przyszłość projektu nadal pozostaje niejasna.
Nie chodzi o brak chęci ze strony trenera. W ostatnich dniach wiele mówiło się o próbie przejęcia klubu przez Sergio Ramosa. Nowa propozycja przedstawiona przez byłego kapitana Sevilli nie została jednak zaakceptowana przez głównych akcjonariuszy. W poniedziałek Ramos ma odnieść się do całej sytuacji podczas konferencji prasowej.
Potencjalna zmiana właściciela mogłaby również oznaczać zmiany w pionie sportowym. W otoczeniu Ramosa pojawiały się nazwiska José Bordalása jako kandydata na trenera oraz Marca Boixasy jako przyszłego dyrektora sportowego.
W obliczu tej niepewności García Plaza postanowił pozostać kilka dni dłużej w Sewilli po zakończeniu sezonu. Obecnie korzysta z urlopu, ale utrzymuje stały kontakt z José Ignacio Navarro, który odpowiada za sprawy sportowe po odejściu Antonio Cordóna.
Czas jednak działa na niekorzyść klubu. Sevilla musi rozpocząć przygotowania do nowego sezonu, a szkoleniowiec ma przewagę w postaci doskonałej znajomości kadry oraz jej największych problemów. Wie również, jak funkcjonuje klub ograniczony trudną sytuacją finansową i restrykcjami związanymi z limitem płac.
Mimo zainteresowania ze strony innych zespołów García Plaza nadal chce kontynuować pracę w Sewilli.
Klub pracuje już nad organizacją okresu przygotowawczego i sparingów. Antonio Cordón pozostawił także część pracy wykonanej wcześniej, doprowadzając do transferów Juana Iglesiasa i Arouny Sangante na zasadzie wolnych transferów.
To jednak dopiero początek wyzwań. Niezależnie od tego, czy dojdzie do zmiany właściciela, Sevilla potrzebuje znaczącego zastrzyku gotówki, aby zbudować bardziej konkurencyjny zespół. Problemy z rejestracją zawodników oraz limitem wynagrodzeń nadal będą wyznaczać kierunek działań klubu.
W poprzednim sezonie Cordón sprowadził sześciu nowych piłkarzy, wydając zaledwie 250 tysięcy euro. Sevilla utrzymała się w lidze tylko o punkt. Jak zauważają hiszpańskie media, w tej rosyjskiej ruletce nie zawsze uda się uniknąć najgorszego scenariusza.
źródło: Marca
