Enrique Riquelme będzie następnym prezesem Realu Madryt po Florentino Pérezie. Taką opinię przedstawia Pedro Morata, który uważa, że sam fakt skutecznego wystartowania w wyborach jest już znaczącym sukcesem kandydata.
Poniższy tekst jest felietonem Pedro Moraty opublikowanym na łamach dziennika MARCA i przedstawia wyłącznie opinię autora.
Powtórzę to jeszcze raz: Enrique Riquelme będzie następnym prezesem Realu Madryt po Florentino Pérezie. Czy stanie się to teraz, za rok, czy za cztery lata – nie wiem. Jestem jednak przekonany, że to właśnie on będzie kolejnym człowiekiem kierującym losami Realu Madryt.
Riquelme już wygrał, nawet jeśli ostatecznie przegra wybory. Florentino Pérez nie spodziewał się, że w ogóle uda mu się wystartować. Zdobycie gwarancji finansowych na kwotę 187 milionów euro w zaledwie osiem dni roboczych, mimo przeszkód i presji, było pierwszym wielkim zwycięstwem jego kandydatury.
To nie oznacza oczywiście, że wygra wybory 7 czerwca. Wręcz przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że Florentino Pérez pozostaje zdecydowanym faworytem. Jednak pojawienie się realnego kontrkandydata po wielu latach praktycznego braku wyborczej rywalizacji już samo w sobie zmieniło sytuację w klubie.
Florentino przez lata przyzwyczaił się do funkcjonowania bez rzeczywistej opozycji. Tym razem musiał jednak odpowiedzieć na pytania, tłumaczyć swoje decyzje i odnosić się do propozycji kogoś, kto chce przedstawić alternatywną wizję przyszłości Realu Madryt.
Mam również wrażenie, że obecny prezes nie jest już stworzony do tego rodzaju kampanii wyborczych. Nie chodzi o jego zdolności czy doświadczenie, których nikt nie może kwestionować, ale o naturalne zmęczenie wynikające z wieku i dwóch dekad sprawowania władzy. Widać, że nie czuje się komfortowo w sytuacji, w której musi odpowiadać na zaczepki i zarzuty przeciwnika.
Riquelme natomiast reprezentuje nowe pokolenie. Jest ambitny, ma energię i nie boi się otwarcie mówić o zmianach, których jego zdaniem potrzebuje klub. Niezależnie od wyniku głosowania, udało mu się już osiągnąć coś ważnego – przywrócił debatę na temat przyszłości Realu Madryt.
Dlatego uważam, że nawet jeśli przegra te wybory, jego projekt nie zniknie. Wręcz przeciwnie, może być początkiem drogi, która w przyszłości doprowadzi go do fotela prezesa największego klubu świata. Jeśli nie teraz, to później. Ale prędzej czy później ten moment nadejdzie.
Pedro Morata
źródło: Marca
